Uwaga! Tekst opisuje spotkanie zorganizowane w 2011 roku w Bibliotece Śląskiej.
Na Górnym Śląsku futbol rozwija się od ponad 100 lat. W Bibliotece
Śląskiej wspaniałe świadectwo tej wielkiej historii przedstawiał jej
świadek – pan Marian Lubina. Przysłuchiwałem się jak za sprawą Pawła
Lubiny, ojca Pana Mariana, historia ta rodziła się w Katowicach. Gość
spotkania wymieniał nazwy miejsc, w których u zarania XX wieku młodzi
poświęcali się nowej dyscyplinie. Opisywał kulisy wydarzeń sportowych i
politycznych, o których możemy przeczytać w podręcznikach historii.
Kulisy wydarzeń, których był świadkiem, czego dowodem obok słów są
fotografie, z bogatego rodzinnego archiwum.
Mimo
upływu lat, nieomal setce rozegranych ligowych sezonów, immanentne cechy
kopanej pozostają niezmienne. Marian Lubina wspominał o problemach
młodzieży z policją, o próbach wykorzystania piłki do kulturowej
socjalizacji przez wyniszczony Kulturkampfem Kościół Katolicki. Wymieniał nazwy
niemieckich i polskich klubów, które istniały by wspomagać kultywowanie
narodowej tożsamości, a ich rywalizacja wzbudzała zainteresowanie
społeczności lokalnej. Przysłuchiwałem się i tak naszła mnie refleksja.
Lata
mijają, a futbol wciąż ten sam. Inspiruje do niebanalnych zachowań.
Jest wykorzystywany do realizacji wzniosłych celów i czasem sprawia
problemy, lecz ludzie wciąż się nim interesują. Oby tak dalej, bo warto
aby kolejne karty tej historii pisane były wciąż i wciąż…
Gramy dalej…
Fusball
Club Preussen, Sport Club Germania oraz Sport Club Diana to kluby
budujące podwaliny piłkarstwa w Katowicach. Gra puszką po konserwie lub
szmacianką, w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się plac Sejmu Śląskiego.
Bramki budowane z drewnianych żerdzi służących miejscowemu ogrodnikowi.
Takie były początki. Za pierwsze boisko służył targ konny na placu
Andrzeja, a później kolejne obiekty powstawały w okolicach Parku
Kościuszki, który stał się centrum piłkarskiego życia miasta. Były tam
rozgrywane mecze drużyn katowickich w mistrzostwach Górnego Śląska oraz
spotkania z goszczącymi na śląskiej ziemi drużynami z Krakowa, czy
Lwowa, których markę możemy porównać do największych.
Dobrze
jest żyć ze świadomością, że mamy swój skromny udział w tej historii.
Przed laty z kolegami z podwórka pasję do piłki nożnej rozwijaliśmy
zaczynając od gry na placu. Po poprzeczkę wybraliśmy się z siekierą do
pobliskiego lasku. Nasze drużynowe grono rozrastało się i przestały nam
wystarczać mecze o mistrzostwo, puchar i superpuchar dzielnicy, osiedla
czy ulicy. Połączyliśmy siły i z duszą na ramieniu rozgrywaliśmy
wyjazdowe mecze na Witosa, Załężu i Paderewie. Ta przygoda przerodziła
się w poważną sprawę, kiedy za sprawą rodziców KP 1993 Brynów został
zgłoszony do rozgrywek B klasy.
A teraz tę historię
obok katowickiej GieKSy, Rozwoju i wielu mniejszych klubów tworzą
również zawodnicy i piłkarki biorący udział w Lidze Piłkarskiej.
Pamiętajcie gramy dalej!