czwartek, 31 października 2013

Ostateczne rozstrzygnięcia

Diabły górą.
W pierwszym meczu ostatniej serii gier Ligi Piłkarskiej AD 2013 zmierzyły się chorzowskie Diabły oraz KS Gniazdo. Spotkanie miało nie lada stawkę. Było nią 3 miejsce w tabeli końcowej. Gniazdo stawiło się na boisku w bardzo mocnym składzie m.in. z Patrykiem Kosakowskim i "Byczkiem", których wcześniej nie widywaliśmy regularnie.Mecz był wyrównany i na wysokim poziomie. Pierwszą bramkę zdobyli żółto-czarni, a lidera zespołu tym razem wyręczył Denis. Po zdobyciu prowadzenia Gniazdo grało "wysoko", jak zwykło się w żargonie piłkarskim opisywać pressing na połowie rywala. Była to skuteczna taktyka, gdyż biało-czerwoni z trudnością konstruowali ataki. Nawet jeśli przedzierali się na połowę przeciwnika, to ostatnie ogniwa obrony przeciwnika były nie do pokonania. Te ostatnie ogniwa to Joanna Jadczak i Grzegorz.
Po przerwie rozegranie ofensywne Diabłów było skuteczniejsze i wyrównująca bramka "wisiała w powietrzu". Wreszcie udało się i nastąpił przełom. Wyrównujący gol miał w mojej opinii nie lada znaczenie psychologiczne. Pociągnął chorzowskich piłkarzy w górę, a Gniazdowiczów ściągnął w dół. Efektem były dwa kolejne trafienia podopiecznych trenera Andrzeja Maciejowskiego. W ostatnich minutach goniące wynik Gniazdo zdobyło bramkę kontaktową - jej autorem był napastnik Kuba. To jednak za mało na doprowadzenie do remisu. Trzecie miejsce w tym sezonie przypadło Diabłom z Chorzowa. Jednak należy się zgodzić z opinią, że przegrany zespół poczynił niezwykłe postępy, a jeśli będzie tak dalej, to sami nie wiemy czego możemy spodziewać się po nich wiosną. Ważne, żeby konsekwentnie przepracować przerwę zimową. 

Diabły Chorzów - KS Gniazdo 3:2 (0:1)
Brynów powraca.
W raporcie z ostatniej kolejki napisaliśmy, że szkoda nam oglądać upadek tej grającej z nami od początku istnienia Ligi drużyny. Ostatni mecz pokazał, że w zespole ze Świetlicy nr 1 tkwią jeszcze możliwości. Na boisku powrócił kontuzjowany poważenie, pod koniec wiosennej edycji Mateusz Madaj. W składzie obecni byli również jego młodszy brat, "Wodo", "Gordon" i "Grzybek". Po niezłej i co najważniejsze zespołowej - w poprzedniej kolejce wyglądało to nieco inaczej - grze, pewnie pokonali FC Siemce. Choć trzeba wziąć poprawkę, że pomarańczowa drużyna jest najmłodsza i najmniejsza. Jednak ma największy potencjał i kiedy tylko trochę podrośnie to z rówieśnikami będzie się bawić, niczym kot z myszką. Próbką ich możliwości była bramka, zdobyta po trójkowej akcji oraz kilka innych akcji, które kończyły się celnymi strzałami, a wcześniej rozmontowaniem defensywy rywala.

FC Siemce - Brynów 1:6 (0:2).