czwartek, 23 maja 2013

Feniks z popiołów.

Przegrywać do przerwy wynikiem 1:4 i wygrać mecz. Nie lada sztuka. Przed 10 laty podobna udała się Deportivo La Coruna, które w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów uległo AC Milan na Stadio Giuseppe Meazza takim właśnie stosunkiem goli. Nie był to jednak koniec emocji, a nieustępliwi i atakujący do końca Hiszpanie porwali tłumy i wzbudzili sensację, bo jednak udało im się do półfinału awansować. Możecie przypomnieć sobie tę historię z "ery sprzed Ligi Piłkarskiej" w serwisie UEFA (http://www.uefa.com/uefachampionsleague/season=2003/matches/round=1714/index.html). 

Zwycięzcy stoją. Przegrani siedzą.
Dlaczego o tym piszę. Bo historia jak wiemy lubi się powtarzać. Podobnej sztuki dokonał w minionej kolejce zespół z Piekar. "Derby Północy" (tak ochrzcimy sobie ten mecz) z udziałem Piekarczyków i siemianowickiego Ośrodka Kuratorskiego rozpoczęły się od bardzo spokojnej i uważnej gry z obu stron. Przez moment spodziewałem się, że mecz zmieni się w partię szachów, a gra będzie wyrachowana i pozbawiona emocji. Można rzecz, że ta wizja częściowo się spełniła. Były szachy, ale w wydaniu błyskawicznym! Gra była dokładna, ale nie brakowało jej tempa, indywidualnych popisów wysokich umiejętności technicznych i pomysłowo rozgrywanych akcji ofensywnych.

Uwidoczniła się przewaga Ośrodka, a różnica bramek i "spadek ciśnienia" u zawodników w czerwonych koszulkach sugerował, że losy spotkania są przesądzone. A jednak. Początek drugiej połowy nie zwiastował katastrofy i dopiero bramka na 2:4 dodała Piekarom skrzydeł, a one wyniosły zespół na jednobramkową przewagę. W tym meczu było wszystko czego od piłkarzy i widowiska należy oczekiwać. Nie możemy doczekać się rewanżu. 

Do rywalizacji dołączyły Anioły. Początek nie najlepszy jeśli chodzi o zdobycz punktową, ale to kolejny zespół który ma naprawdę spory potencjał i może się pochwalić wysoką kulturą gry. Brakuje trochę zgrania i mądrzejszej gry w kluczowych momentach, szczególnie pod bramką rywala. Czasem warto strzelić zamiast podać i podać zamiast strzelać. Nawet jeśli kopyto ma "Szatan" nie do podpierania wyłącznie. A kopyto to On ma, tylko trochę musi popracować nad celnością. Można być pewnym, że trenerski duet z najwyższej półki pomoże drużynie wejść na jeszcze wyższy poziom.

Patrząc na formę i naprawdę wysoki poziom jesteśmy przekonani, że rywalizacja w rundzie rewanżowej będzie arcyciekawa.