W grupie starszej doszło do arcyciekawego pojedynku. Piekary (które przed tygodniem "zmiotły" z boiska Stanicę) zmierzyły się z faworytem rozgrywek KFD.
Pierwsze minuty meczu były bardzo nijakie. Możliwości zawodników obu zespołów były w tym czasie wykorzystane maksymalnie w 30%. Gra toczyła się w niespodziewanie wolnym tempie. Jednak stopniowo Piekary coraz bardziej dominowały nad osłabiony brakiem Marcina Orzechowskiego zespołem Fundacji. Z czasem dominowały tak bardzo, że miał on trudności z rozegraniem piłki poza własną połową. Drużyna z Piekar grała kombinacyjnie, często wymieniając podania na jeden kontakt. Tym sposobem zdobywała przewagą i raz po raz zbliżała się pod bramkę rywali. Aby móc pozwolić sobie na taką grę trzeba posiadać spore umiejętności techniczne i pewność siebie. Niestety zawiodła skuteczność. Ani strzały z dystansu, ani rajdy w pole karne, ani dośrodkowania nie przyniosły oczekiwanego efektu bramkowego. Kiedy na murawie pojawił się wspomniany "Orzech" gra ofensywna KFD nabrała rumieńców. Przyniosło to efekt w postaci dwóch bramek i spokojnego wydawałoby się prowadzenia do przerwy. Nie był to jednak koniec emocji. Po przerwie padł kontaktowy gol. W powietrzu "wisiała" bramka wyrównująca, a KFD poczuła się zagrożona, dowodem na co było opóźnianie gry.
Gracze z Piekar próbowali i próbowali, lecz stojący pomiędzy słupkami bramki fundacyjnej drużyny Dominik Brzank prezentował się niewiarygodnie skutecznie! Jego kunszt bramkarski i postawa w meczu zasługują na szczególne uznanie. Pewnie na linii, pewnie na przedpolu i w pojedynkach jeden na jeden. Mocny punkt, który był ostatnią zaporą, jak się okazało nie do przebycia. Dominik bronił z poświęceniem i szczęściem, które przecież wiemy komu sprzyja! Szacunek, bo zwycięstwo jest na pewno jego zasługą.
W drugiej części meczu tempo gry było większe, a gra mocniejsza. Obie strony to boiskowi twardziele. I jak można zrozumieć, że wybijanie przeciwnika z rytmu to element taktyki, to z zażenowaniem przypatrywałem się zagraniom, które niewiele mają wspólnego ze sportem. Szkoda, naprawdę szkoda, bo popsuło to widowisko. To doświadczenie każe Organizatorom wprowadzić zmiany w regulaminie, które już wkrótce zaprezentujemy drużynom.
